Informacje

Email Drukuj PDF

Przybędzie śmieciowych umów?

nowy_obywatelOd początku przyszłego roku przedsiębiorcy będą zobowiązani do zatrudniania, po dwóch latach współpracy, pracowników na czas nieokreślony. Furtką może się okazać zatrudnianie na podstawie umów o prace tymczasowe, co z pewnością będzie znacznym
dobrodziejstwem dla agencji pośrednictwa pracy.

Zmiana, która nastąpi na rynku pracy może spowodować niekorzystną dla pracowników modyfikację form zatrudniania. Pracodawcy będą korzystać z agencji pośrednictwa pracy.

Specjaliści od „wolnego rynku" nie pozostawiają złudzeń: – W najbliższych miesiącach będziemy mieć do czynienia ze znacznym wzrostem zainteresowania elastycznymi formami zatrudnienia. Praca tymczasowa i zaawansowane formy outsourcingu łączą ze sobą łatwą dostępność pracowników i niwelowanie dodatkowych kosztów wynikające z upływu funkcjonowania ustawy antykryzysowej – stwierdza w rozmowie z Interia.pl Krzysztof Inglot, dyrektor Działu Rozwoju Rynku w Work Service.

Nowa sytuacja na rynku pracy po wygaśnięciu ustawy antykryzysowej przełoży się na stan sektor pracy tymczasowej. Polska plasuje się w końcówce europejskiej pod względem udziału zatrudnienia pracowników tymczasowych. Do tej pory stosunek pracowników zatrudnianych w Polsce na zasadach tymczasowych do pozostałych pracowników wynosił zaledwie 0,4 proc., co przy średniej europejskiej na poziomie 1,5 proc. pokazuje duże perspektywy wzrostu dla tego rynku.

Niestety, „perspektywy wzrostu" w tej dziedzinie oznaczają dalszą deregulację i osłabienie praw pracowniczych, większe uzależnienie pracowników od widzimisię pracodawcy i kolejny triumf antyspołecznej ekonomii, której skutki będą długofalowe i powszechne. Łatwo też przewidzieć, kto zyska, a kto straci na współpracy pracodawców z agencjami pośrednictwa pracy

Źródło: Nowy Obywatel

Email Drukuj PDF

Praca za wszelką cenę

Arogancki szef, mobbing, dalekie dojazdy – na to godzi się wielu pracowników. Tak
bardzo boją się zwolnieniamobbing
- Przez dwa lata pracowałam w firmie, w której szef źle się do mnie odnosił. Krzyczał, kazał zostawać po godzinach, a kiedy chciał mnie wezwać, pukał w ścianę – opowiada Anna z Warszawy, obecnie pracująca w firmie rachunkowej. – Odwlekałam podjęcie decyzji o odejściu, bo się bałam, że nie znajdę pracy. Poza tym za każdym razem, kiedy zaczynałam mówić, że odejdę, szef starał się mnie zatrzymać.

Anna nie jest wyjątkiem. Z badań przeprowadzonych przez Mazowieckie Centrum Profilaktyki Uzależnień i Wydział Nauk Humanistycznych SGGW wynika, że wiele osób jest w stanie znosić rozmaite upokorzenia, by utrzymać pracę.

Aż 46 proc. ankietowanych przyznaje, że często lub nawet bardzo często spotyka się ze złym traktowaniem i wulgarnymi odzywkami szefa. 41 proc. byłoby gotowych znosić takie sytuacje, byle tylko ich nie zwolniono. – W czasie rozmów przeprowadzanych na potrzeby badania często okazywało się, że strach przed utratą pracy powoduje, iż pracownicy nie reagują na łamanie zasad moralnych – mówi prof. Mariusz Jędrzejko z SGGW, który jest kierownikiem projektu. – Część kobiet zgadza się np. na molestowanie seksualne.

Profesor zaznacza, że zwłaszcza w niewielkich firmach handlowych, usługowych i budowlanych pracownicy są pod presją zasady szefa: „nie podoba się, to do widzenia, kolejka chętnych na twoje miejsce czeka".

– Źle jest też w korporacjach, w których jeśli masz skończone 40 lat, mu sisz uważać, bo jesteś kandydatem do zwolnienia – dodaje prof. Jędrzejko.

Adam Ambrozik z zespołu Pracodawców RP tłumaczy, że takie zachowania przełożonych to głównie problem małych firm. – Takich, których szef jest jednocześnie właścicielem – mówi. – W korporacjach menedżerowie są wyedukowani i wiedzą, jak zarządzać ludźmi. W małych firmach takiej edukacji brakuje i dlatego często emocje biorą górę.

Przymykanie oka na złe traktowanie nie jest jedynym wyrzeczeniem, które gotowi są ponosić pracownicy.

Ponad 40 proc. respondentów jest w stanie poświęcać prywatny czas na pracę, jeśli mają nadzieję, że to uchroni ich przed zwolnieniem.

Wielu ankietowanych godziłoby się także dojeżdżać do firmy nawet kilkadziesiąt kilometrów. Co trzeci badany poświęca codziennie na dojazd do pracy ponad dwie godziny, a co piąty ponad trzy. 62 proc. przyznało, że gdyby od tego zależało, czy utrzymają pracę, zgodziliby się jeździć jeszcze o 20 km dalej.

Najbardziej skłonni do takich poświęceń są ludzie młodzi w wieku 20 – 29 lat (82 proc.).

Trudno jednak im się dziwić. Z raportu GUS z lutego 2011 r. wynika, że na bezterminową umowę przed trzydziestką może liczyć jedynie co drugi Polak. Większość dostaje tylko umowy czasowe albo pracuje na umowę-zlecenie. Po 25. roku życia umowy na stałe otrzymuje zaledwie 40 proc. zatrudnionych.

W badaniu SGGW pytano  też pracowników o mobbing. Okazało się, że dostrzega go w swoich firmach 36 proc. osób. Najwięcej tego typu zachowań obserwowali pracownicy samorządowi (43 proc.) i pracujący w korporacjach (32 proc.).

Lesław Nowacki z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich przyznaje, że najwięcej skarg wpływa od żołnierzy i funkcjonariuszy służb mundurowych. – Hierarchiczne podporządkowanie w służbach jest dobrym podłożem do mobbingu – tłumaczy.

Elżbieta Linowska z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Antymobbingowego podchodzi do tych wyników z dystansem. – Część pracowników nie zna tego pojęcia. Nazywa mobbingiem to, że pracodawca rozszerza czy zmienia zakres obowiązków bądź ustala nowe standardy pracy – mówi.

Badania SGGW pokazują też, że 38 proc. ankietowanych dostrzega i akceptuje w swojej firmie nieformalne układy, które mają wpływ na pozycję zawodową, wynagrodzenie i awanse.

Źródło:   Rzeczpospolita

 

Email Drukuj PDF

Skandal w Japonii: pracownicy "jednorazowego użytku" w Fukushimie

Bez sprzętu ochronnego, bez przeszkolenia, na krótki okres - tak zatrudniała pracowników firma zarządzająca elektrownią Fukushima, która w marcu uległa poważnej awarii - pisze "Gazeta Wyborcza".

symbol"Gazeta" opisała raport Reutersa poświęcony pracownikom "jednorazowego użytku" w japońskich siłowniach atomowych. Tacy pracownicy werbowani są m.in. w okolicach Kamagasaki w Osace, które są skupiskiem narkomanów, alkoholików i byłych więźniów. Jednym z nich jest 60-letni kierowca ciężarówki. W miejscowej agencji pracy zobaczył ogłoszenie firmy budowlanej, podwykonawcy Tepco (zarządza Fukushimą), o pracy w prefekturze Miyagi, jednej z czterech zdewastowanych w marcu przez trzęsienie ziemi i tsunami. Szef wysłał go jednak do siłowni Fukushima I, gdzie kazano mu polewać wodą przegrzewający się reaktor nr 5. Wydobywała się z niego para radioaktywna, ale na dozymetr mężczyzna czekał cztery dni. Raport oparto na wywiadach z ludźmi z branży, przedstawicielami agencji rządowych i byłymi pracownikami siłowni. To, co mówią, przeczy opinii o doskonałej japońskiej organizacji i wyjątkowym bezpieczeństwie elektrowni atomowych. Oszczędzający na wszystkim operatorzy siłowni zaczęli zlecać najtrudniejsze i niebezpieczniejsze prace firmom zewnętrznym. Podwykonawcy - w przypadku Tepco chodzi o duże firmy budowlane - mieli z kolei własnych podwykonawców. Ci preferowali tanią siłę roboczą.

Cały tekst w serwisie internetowym ''Gazety Wyborczej''

Źródło:  tok FM

Email Drukuj PDF

Warszawa: akcja ulotkowa pod Dworcem Wileńskim

czasownicy_warszawaW poniedziałek 27 czerwca w Warszawie odbyła się pierwsza akcja ulotkowa prowadzona w ramach kampanii "Praca czasowa = dyskryminacja stała".

Przed Dworcem Wileńskim na warszawskiej Pradze grupa działaczy Lewicowej Alternatywy oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza rozdała kilkaset ulotek skierowanych do osób zatrudnionych lub zagrożonych zatrudnieniem na tzw. "śmieciowych umowach". Ulotki zawierały podstawowe informacje o kampanii, prawach pracowniczych oraz sposobach organizowania się w miejscu pracy.

Podobne akcje informacyjne mają być w Warszawie regularnie powtarzane. Do tej pory, akcje ulotkowe były już prowadzone w Poznaniu, Szczecinie i Gorzowie Wielkopolskim.
Email Drukuj PDF

Jak pracodawcy omijają przepisy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych

Gazeta Prawna informuje, że powszechną praktyką pracodawców stało się omijanie regulacji prawnych, które ograniczają możliwośc zbyt długiego wynajmowania danego pracownika od agencji pracy tymczasowej. Przepisy "Ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych" zabraniają zatrudnienia pracownika czasowego na dłużej niż 18 miesięczny w ciągu trzech lat. Firmy "radzą sobie" jednak z tym przepisem wynajmując tą samą osobe od róznych agencji.

Gazeta Prawna opisuje dokładnie na czym polega luka prawna: Agencje twierdzą, że takie działanie jest zgodne z prawem. Rzeczywiście w tym wypadku wykorzystywani pracownicy są bezradni.

– W przepisach jest luka, która pozwala na bezterminowe zatrudnianie pracowników tymczasowych, które z zasady powinno być ograniczone – uważa Monika Ulatowska.[dyrektor operacyjny Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia]

Ustawa o pracownikach tymczasowych dopuszcza sytuację, w której taka osoba jest kierowana do tej samej firmy przez różne agencje pracy tymczasowej. Wówczas termin 18 miesięcy liczy się oddzielnie dla każdej umowy pomiędzy pracownikiem a kolejną agencją.

Tym samym, firmy unikają konieczności zawarcia umowy o pracę na czas nieokreślony, a agencje zachwoują prowizję, jaką pobierają od firm za każdego wyporzyczonego pracownika.

Więcej na ten temat: Gazeta Prawna "Firmy wykorzystują pracowników tymczasowych"


Strona 1 z 3